Wyszukiwarka Google oddzielona od usług komercyjnych? Jakie będzie SEO?

Unia Europejska vs. Google

Spór Google z Unią Europejską trwa już od czterech lat. Według Parlamentu Europejskiego, amerykańska firma dyskryminuje konkurencję. Przegłosowana właśnie została ustawa nakazująca oddzielenie wyszukiwarek internetowych od innych komercyjnych usług.

Na Starym Kontynencie Google ma około 90% udziałów. Dla porównania – w USA internetowy gigant dysponuje 68% rynku. W ciągu trwającego od czterech lat konfliktu, amerykańska firma miała podjąć działania mające na celu umożliwienie konkurencji sprawne funkcjonowanie. Tak się jednak według władz UE nie stało, czego efektem jest podjęcie pierwszych działań demonopolizacyjnych rynku – wyszukiwanie ma działać niezależnie od usług komercyjnych. Ustawa została przyjęta miażdżącą liczbą głosów. Decyzja jednak nie jest przesądzona, ponieważ ostateczny głos należy do Komisji Europejskiej. Co ciekawe, restrykcje nie są skierowane tylko przeciwko Google. W zasadzie nazwa amerykańskiego koncernu nie pada ani razu. Jasnym jednak jest, że to właśnie gigant z Mountain View najbardziej odczuje zmiany.

Jaki będzie polski rynek SEO po wprowadzeniu zmian?

Co to w praktyce oznacza? Między innymi w wynikach wyszukiwania powinny zniknąć z naszych oczu reklamy AdWords. Prawda jest taka, że olbrzymia większość polskich serwisów pozycjonowana jest tylko pod Google. Mało kto zajmuje się innymi wyszukiwarkami. Jeżeli nowe przepisy wejdą w życie, może to zrewolucjonizować polski (i europejski zresztą również) rynek SEO. Jeśli udział Google w rynku zmniejszy się, działania pozycjonerskie być może będą jeszcze droższe niż są obecnie. Już w tej chwili amerykański gigant dość mocno podkręca sytuację pozostawiając coraz mniej miejsca do popisu wraz z kolejnymi aktualizacjami Pandy i Pingwina. Konieczność rozproszenia działań na wiele wyszukiwarek (wszak każda z nich działa na swoich własnych algorytmach) generować będzie wyższe koszty SEO.

Z drugiej strony może się zdarzyć, że Google trochę spuści z tonu i zwolni tempo wprowadzania kolejnych aktualizacji Pingwina i Pandy. Dlaczego? Jeśli amerykańska firma nie będzie miała tak dużego udziału w rynku, widmo otrzymania filtru lub bana może nie być tak odstraszające jak ma to miejsce w chwili obecnej. Dla wielu przedsiębiorców ruch z Google jest obecnie jedyną szansą na zdobycie klientów. Gdy rynek wyszukiwarek będzie bardziej konkurencyjny, zmieni się to diametralnie. Jednak nim do tego dojdzie mnóstwo mniejszych firm może zwyczajnie umrzeć. Przedsiębiorstwa niewidoczne w naturalnych wynikach wyszukiwania pozyskują klientów poprzez AdWords. Gdy zabraknie reklam w wynikach wyszukiwania, będzie to miało opłakany skutek.

Działania względem Google są przesadzone?

Czy restrykcje są uzasadnione? W tej kwestii głosy są mocno podzielone. Jednym z głównych argumentów stron popierających działania Unii Europejskiej jest to, że Google powinno dostarczać w pełni neutralne wyniki wyszukiwania. Pamiętajmy, że Google stale stara się podnosić jakość wyników wyszukiwania (np. poprzez ostatnie akcje przeciwko Prolinkowi). Według zwolenników ustawy, niedopuszczalnym jest mieszanie organicznych wyników wyszukiwania z reklamami AdWords. Należy jednak pamiętać, że sekcja reklam jest wyraźnie oddzielona od sekcji wyników naturalnych. Zatem wydaje się, że ten argument jest kompletnie nietrafiony. Z drugiej jednak strony, nie od dziś wiadomo, że Google nie zawsze stosuje czyste techniki walki z konkurencją.

Choć każdy może wybierać taką wyszukiwarkę, jaka mu się podoba – bez żadnych ograniczeń, to prawda jest taka, że Google mocno związuje swoich klientów poprzez wszystkie usługi dodatkowe. Porozdzielanie ich może bardzo pozytywnie wpłynąć na udział np. Binga na rynku europejskim. Czy Google zwolni tempo wprowadzania kolejnych aktualizacji swojego algorytmu? To zależy jak bardzo amerykański gigant boi się utraty swojej niebywale silnej pozycji na Starym Kontynencie. Pytanie tylko czy demonopolizacja jest w ogóle możliwa w sytuacji, gdy sama czynność wyszukiwania powiązana jest automatycznie z jedną firmą. Przecież my nie „wyszukujemy informacji”, my „googlujemy”.

Bardzo słabySłabyŚredniDobryBardzo dobry (4 głosów, średnia: 3,75 na maksymalnie 5)

Loading...


O Mateusz Chorążewicz

W 2012 roku ukończył studia licencjackie na Politechnice Gdańskiej na kierunku Informatyka i ekonometria. Dwa lata później uzyskał tytuł magistra ekonomii na Uniwersytecie Gdańskim.

Pracę w szeroko pojętej branży SEO rozpoczął jeszcze w czasach licealnych, pod koniec 2008 roku. Początkowo jako copywriter, w późniejszym czasie brał również udział w kampaniach link buildingu. Po kilkuletnim okresie zagłębiania się w tajniki pozycjonowania, postanowił otworzyć firmę Jazz SEO oferującą usługi z zakresu m.in. katalogowania stron oraz audytów SEO.

W przeszłości prowadził kilka serwisów internetowych, w tym nieistniejący już Tolkien-World.info. W czasach swojej świetności był on trzecim co do wielkości portalem o tej tematyce w Polsce.

Poza pasją pozycjonerską, żywo interesuje się muzyką. Od wczesnego dzieciństwa gra na fortepianie, klarnecie oraz saksofonie. W 2012 roku rozpoczął studia na Akademii Muzycznej w Gdańsku na kierunku Jazz i muzyka estradowa.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *